filmowo blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2011

Z uwagi na spore perturbacje z jakimi spotykałam się ostatnio na
„blog.pl” postanowiłam
przenieść oba moje blogi:  filmowo.blog.pl i baba-o-filmach.blog.pl, na
„blogspot.com”, i połączyć je w jedno pod nazwą BABKAFILMOWA czyli
http://babkafilmowa.blogspot.com.
Zapraszam do czytania (może przy
okazji, ktoś zauważy i skusi się na jakiś stary wpis) i komentowania.
Niestety, czego bardzo żałuję, nie da się przenieść starych komentarzy,
pozostaną one nadal na starych blogach.
Pozdrawiam i przepraszam za chwilowe, jak to przy przeprowadzkach bywa, zamieszanie. :)
BF

Jeszcze raz zapraszam na :   
http://babkafilmowa.blogspot.com/

60-te urodziny
ojca i dziadka to piekna okazja do spotkania rodzinnego, tym bardziej, że jest
gdzie świętować. Szacowna i szanowana powszechnie głowa rodziny, Helge (Henning Moritzen) jest
właścicielem sporego domu  w pięknym
plenerze. Z różnych stron Danii zjeżdżają się dzieci jubilata. Christian
(Ulrich Thomsen), Michael (Thomas Bo Larsen) i Helen (Paprika Steen).Ojciec z każdym z nich, jeszcze przed przyjęciem, zamienia słowo (matka, jego wierny cień, miło się do wszystkich uśmiecha, jak zawsze).  Ale do Christiana ma specjalną prośbę, chce
aby to on wygłosił słowo na cześć niedawno zmarłej samobójczą śmiercią siostry.
Ten zgadza się bardzo chętnie, a nawet twierdzi, że jest do tej przemowy
przygotowany. Ojciec nie zdaje sobie sprawy, jaką burzę szykuje mu jego
pierworodny.

„Festen” jeden z pierwszych filmów założyciela
Dogmy, jest w swej wymowie filmem porażającym i przerażającym (zresztą
realizacyjnie, zgodnie z założeniami tegoż filmowegozrzeszenia, także, patrząc z perspektywy
13 lat, mógł bulwersować).

Nawet teraz, w
drugiej dziesiątce XXI wieku, kiedy z tematem molestowania w ogóle, a już tym
bardziej w rodzinie, jesteśmy jako tako oswojeni (chociaż, tak na dobrą
sprawę,  nigdy się z nim nie będzie można
na dobre oswoić) „Festen”sprawia, że widz nieruchomieje z oburzenia i gniewu,
a co dopiero, jakim wstrząsem, musiał być ten film, 13 lat temu. Nie orientuję
się jak dawno molestowanie seksualne przestało być tabu w Danii, czy innych krajach Zachodu, u nas stało
się to całkiem niedawno. Ludzie, którzy przez lata, czasem kilkanaście, czasem
kilkadziesiąt, ukrywali swe traumy zaczęli w końcu mówić o nich głośno i wyraźnie, z
konkretnym wskazaniem na winowajców, na tych, którzy ich życie uczynili
koszmarem, zamrozili  pozytywne emocje, marzenia, normalny seksualny
rozwój.  Przedstawiali, tak jak Christian
w „Festen”, niepojęty dla normalnego człowieka, obraz zakłamania, hipokryzji,
cynizmu, obojętności, egoizmu, okrucieństwa jaki przejawiali dorośli ludzie,
najbliżsi dzieciom, do których te miały bezgraniczne zaufanie,jako do swoich rodziców czy krewnych. Bardzo często, na łonie uświęconej, wystawionej na pidestał, w naszej
chrześcijańskiej kulturze podstawowej komórki społecznej jaką jest rodzina. I nie wiadomo co gorsze jest dla molestowanych dzieci, sam akt
molestowania, równie poniżający (jak bardzobowiem  trzeba gardzić własnym dzieckiem i
mieć go za nic, by potraktować go jako obiekt seksualny, służacy tylko do beznamiętnego
zaspokojenia swej chuci), czy, jak później, brak wiary innych dorosłych (równie
bliskich) w słuszność dziecięcych skarg, żalów. Co doprowadza te skrzywdzone dzieci do życie we wstydzie i
poczuciu winy,  a dalej bardzo często do prób samobójczych, nawet po
latach od czasu molestowania. Ta straszna pustka, wspomniany wstyd, poczucie winy
(skoro inni nie wierzą i posądzają o konfabulację), wspomnienia poniżenia,
strachu, obrzydzenia, poczucie ciągłego brudu, 
te zabite marzenia o miłości cielesnej powiązanej z miłością ducha,
sprowadzaja ofiary molestowania w otchłań, gdy tymczasem ich sprawcy cieszą się
powszechnym szacunkiem. Tak, to zamiatanie tych wszystkich moralnych śmieci
rodzinnych pod dywany i chodniki rodzinnych izb i salonów, bo przecież, nie
można kalać własnego gniazda, jest tak samo naganne jak samo molestowanie. I na
to film Thomas Vinterberga również kladzie mocny akcent. Może trochę za słabo
(moim zdaniem) postawiono na winę kobiet w rodzinie, najczęściej matek, które
kryją niecne postępki swych mężów, udają że ich nie widzą lub wręcz jawnie je
bagatelizują, wpędzając dzieci w pułapkę samooskarżeń. Bo co? Dlaczego te
kobiety tak postępują? Ze wstydu, z bezsilności, ze strachu co będzie, gdy się
wyda? Bo co ludzi powiedzą, bo mąż będzie szukał zaspokojenia seksualnego poza
domem, bo brudy pierze się w domu itd. Nie rozumiem tych kobiet, czy nie czują
one obrzydzenia do mężczyzn, którzy wykorzystują niewinne dzieci, mnie już na
samą myśl robi się niedobrze, a one z nimi śpią, podają im posiłki, uśmiechają
się do nich? Bo co lepszy taki facet, niż żaden? NIEPOJĘTE.

Tak jak
mówiłam, „Festen” wyprzedza ten okres jaki nastąpił u nas niedawno w
Polsce, i pokazuje, jakie to jest ważne dla ofiar molestowania, by się oczyścić
z tego brudu, przez publiczne ujawnienie kryminalnych wyczynów ojców rodzin,
dziadków, wujków etc. Tu nie chodzi o sensację, jakby się komuś mogło wydawać z
pozoru… Te wszystkie artykuły, reportaże, audycje, książki, których tak dużo
było ostatnio, temu właśnie mają służyć, by ludzie molestowani w dzieciństwie nie
musieli się zabijać z tego powodu, by mogli żyć, muszą to z siebie wyrzucić, za
wszelką cenę,  jak Christian z
„Festen”. A rodzina powinna takie bezduszne molestujace kanalie, kimkolwiek by oni nie
byli, jakikichkolwiek by ról społecznych nie pełnili, wykluczyć ze swego grona,
po prostu potraktować ich z taką samą ignorancją i pogardą, z jaką oni
traktowali swe własne dzieci, czy krewnych.

Polecam, polecam. Ciężkie, smutne kino, ale warto, by
zdać sobie jeszcze raz sprawę ile brudu jest w tej naszej pięknej, czystej,
eleganckiej, uśmiechniętej, cukierkowej, uładzonej na pokaz rzeczywistości.


  • RSS