Całkiem niezły film osadzony w czasie pieriestrojki
w ZSRR. Obraz porażenia społeczeństwa, skazanego na wieczną niemoc na
własne życzenie, obezwładnionego marazmem, zaściankowością, zawężeniem
horyzontów, zapijającego wszelkie problemy, także te które wynikają ze
zderzenia się z nowym, dający nadzieję na lepsze, życiem. Przeobrażenia,
bowiem, wymagają minimum wysiłku, a na ten Rosjan nie stać, najprościej
jest się napić i zapomnieć.

Wiera to młoda dziewczyna, tuż po skończeniu obowiązkowej edukacji,
wpadająca w ciągle zatargi z rodzicami. Rodzice bardzo ją kochają, lecz
nie potrafią zrozumieć nowych wyzwań, przed jakimi stoi córka. Boją się
panicznie o jej przyszłość, nie umieją z nią o tym porozmawiać, poza tym
potworne zmęczenie fizyczne i psychiczne związane z walką o byt,
sprawiają, że rozmowy najczęściej kończą się krzykiem i wzajemnymi
wymówkami. Co z tego, że się w tej rodzinie kochają, skoro nie potrafią
tego nijak okazać. Jeśli córka zaopiekuje się pijanym ojcem, to on
nawet o tym nie wie, bo wtedy wlaśnie jest pogrążony w głębokim śnie.

Pewnego razu Wiera poznaje studenta, mieszkającego w akademiku.
Zakochuje się w nim natychmiast, odstaje bowiem od jej dotychczasowych
kolegów. Jest przystojny, zadbany (chyba nawet wydepilowany pod
pachami), ma fantazję, jest oczytany, a przede wszystkim NIE PIJE. Jak
się okazuje, w tym jest najwiekszy problem, rodzice Wiery, odkrywając
ten jakże przecież chwalebny fakt przy rodznnej kolacji, podejerzewają,
że chłopak, ten student, nimi gardzi. Podobne zresztą zdanie mają o
swej synowej. Syn Wiktor, lekarz, mieszka w Moskwie, tam się ożenił i
jest największym autorytetem dla swoich rodziców, niestety, w odwiedziny
zawsze przyjeżdża sam, beż zony i córki.

Rodzice Wiery nie lubią jej nowego chłopaka, są drażliwi na jego
punkcie, swoim wizerunkiem odstaje, co by nie mówić, od wizerunku
przeciętnego młodego Rosjanina, do jakiego zdążyli się już od wieków
przyzwyczaić. Między ojcem a narzeczonym ich małej Wiery dochodzi do
naprawdę ostrej sprzeczki, wręcz tragedii. Chłopak zostaje uziemiony,
sytuacja wraca do normy, cała rodzina pogrąża się w marazmie, tym co
Rosjanie „lubią” najbardziej.

Szansa na lepsze jutro dla Rosjan w postaci kategorycznego odcięcia się
od „wczoraj”, zostaje ciągle marnowana. Niszczą ją stare kompleksy i
pijackie nawyki, nowocześni, symbolicznie rzecz ujmując – „niepijący”
budzą nieufność. Szanse na godne przetrwanie do jutra ma w filmie
jedynie syn Wiktor, który odcina się od pogrążonej w starych nawykach
rodziny. Jest to przykre, ale niestety, każda przemiana, generalny
remont w domu, wymaga kosztów i poświęceń.