filmowo blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2006

165 zł 87 gr * Kluczyk do skrzynki na listy. * Dowód osobisty * Prawo jazdy. Nowe! * Karta PKO Bank Polska * Kupon Totka – dwa zakłady Dużego Lotka = 4 zł. Podrożało do dziadostwo o 0.75 gr na jednym zakładzie. Za to wygrane mają być większe. Np. za ‘trójkę” zamiast 10 zł będzie 16 zł. Ale gram. Dla świętego spokoju, żeby Pan Bóg mi nie wypominał, że nie dałam mu szansy. No i gram bo chcę podróżować. Z takimi marzeniami się urodziłam i mam nadzieję, że umrę choćby w najmniejszym ułamku spełniona. * Obrazek Czarnej Madonny, Matki Bożej Częstochowskiej Królowej Polski. Naprawdę nie pamiętam skąd się tu wziął. Lubię go. Przywiązałam się do niego, albo on do mnie. Dobrze się z nim czuję. Asekuracja, intuicja, potrzeba bycia z kimś bliskim, poczucie wiecznego dziecka spragnionego opiekuna, siła podświadomości czy może zamiast łuski karpia? * Nr PIN-u nie powiem jakiej karty. * Dwa bilety ulgowe na poznańskie MPK + dwa bilety normalne. Znaczy, że czasem jeżdżę po Poznaniu, nie tylko samochodem. I nawet lubię, byle nie było za gorąco. Ostatnio korzystałam z usług udając się na spotkanie z „Rozpustnikiem” – niestety tylko filmowym. Eeee tam, jaki on rozpustnik, to już ja jestem lepsza w tzw. TYCH dniach kobiety. * Spodnie do zwrotu. Odzież damsko-męska. Alina XY itd. – pokwitowanie zamiast paragonu. Dowód niezdrowej troskliwości o tyłek dorosłego syna, któremu matka musi kupować krótkie spodnie, bo on nie ma czasu, albo raczej dobrej woli i w 40-stopniowe upały chodzi w długich grubych sztruksach, ponieważ nienawidzi chodzić po sklepach. A mamusia lubi. Więc kupuje, a potem lata wymieniać albo zwracać. A panie ekspedientki są takie uprzejme i się na to zgadzają, nawet po upływie kilku dni. Konkurencja czyni cuda. * Potwierdzenie nadania listu poleconego do Banku Toyota Polska w sprawie spłaty kredytu. HURRRRA! * Karteczka z wymiarami: 75 cm x 54 cm. Niestety nie są to moje wymiary, tylko jakieś dane a propos lustra/półki do łazienki. * Teraz będzie seria kuponów promocyjnych z różnych aptek, które ostatnio często odwiedzam, a które walcząc o klienta dają mu punkty, a później nagrody. I tak mam: Apteka pod złotą wagą”, Apteka „Panaceum”, Apteka „Amika”, Apteka „Kapsułka” – prawda, że piękne nazwy? * Aktualne pokwitowania za wpłaty na konto KRUS – żebym mogła korzystać z tzw. bezpłatnej opieki zdrowotnej. * Notatka „15 W/40 Lotos Mineralny” – żeby kupić właściwy olej dla maluszka. * Jasny gwint! A tak tego szukałam! Paragon za płaszcz zimowy z poznańskiej Modeny! Chciałam to płaszczysko dać do reklamacji, bo mi się całe zsupełkowało, to znaczy nie całe tylko tam, gdzie działały siły trące. Co za świat! * Karteluszek z adresem do zakonu Bonifratrów, którzy leczą ludzi ziołami. Może kiedyś się przydać. A z drugiej strony: „Balsam Jerozolimski (krople) na kaszel”. Lepiej, żeby nie trzeba było korzystać. * Adres Angeliki. Nosiłam też Michała. Ale stwierdziłam, że już chyba nie będzie potrzebny i fruuuu! * Acha. To już mam zapisane w notesie. Muszę też się pozbyć. Telefon Poradni Prohominis. Mam nadzieję, że będę miała z tą nazwą dobre wspomnienia, a może nawet będę żywić wdzięczność. * Uuuuu – znowu stary śmieć: zdezaktualizowany termin wizyty na MMR. * No i kilkuletni świstek z wymiarami okien i kanap z okresu, gdy miałam fazę kupowania firan, zasłon i narzut. Było, minęło a notatka została. Jednym słowem: bałaganiarz ze mnie. Ale za to dbający o zdrowie i dzieci.
Zainspirowane akcją w Dużym Formacie GW.

Byłam kobietą na skraju załamania nerwowego. Jestem kobietą w kwiecie wieku, bez swego sekretu. Będą niedługo pośród ciemności błąkać się jak za życia w labiryncie namiętności. Poszukując lub żądając prawa do pożądania. Czym sobie na to wszystko zasłużyłam? A tymczasem zwiąż mnie, moje drżące ciało, uwolnij od wysokich obcasów, a opowiem ci wszystko o mojej matce i złym wychowaniu. Porozmawiaj ze mną, jak Kika albo Pepi, Luci, Bom i inne dziewczyny z dzielnicy. Albo – bądź moim matadorem, tchnij jeszcze we mnie czerwoną płachtą odrobinę życia.
:-)))

…którą urodziłam (poród był szybki i nieskomplikowany), rozmyślając ile w życiu straciłam, nie wiedząc jednocześnie ile tym samym zyskałam.

„Powinniśmy rodzić się dwa razy. Żeby wiedzieć, jak najlepiej przeżyć życie po raz drugi”.

„TYLKO TAKIE MIASTA SĄ COŚ WARTE, W KTÓRYCH MOŻNA SIĘ ZGUBIĆ” (Z. Herbert o Sienie).

RESPIRO

Brak komentarzy

Gorąca Sycylia. Małe miasteczko Lampeduza. A w nim, oprócz przeciętnych mieszkańców, pochłoniętych codzienną krzątaniną, żyje Grazia – żona i matka trójki dzieci. Jej mąż – przystojny rybak. Zapracowany po całych dniach. Ciągle na morzu, na kutrze, albo na brzegu, oporządzający zdobyty połów by był zdatny do sprzedaży. Mąż kocha żonę, ona jego chyba też. Tak, na pewno go kocha, mimo, że nie raz doskakuje mu do oczu, które nie widzą, że jest jej smutno, albo wesoło, bez niego. Dzieci, a szczególnie dwójka chłopców, kochają matkę, często są towarzyszami jej szalonych wypraw na plażę, gdzie czuje się absolutnie wolną, związaną z morzem kobietą , jej symbolem raju. Kąpie się nago. Słucha głośno muzyki z prześlicznego, jak rajska pomarańcza, radia tranzystorowego i tańcząc w objęciach wyimaginowanego partnera. Przyjaźni się z psami, a próba likwidacji jednego z nich doprowadza ją wręcz do małej rebelii – uwalnia je wszystkie, zamknięte w szopie z przeznaczeniem na rzeź. Grazia pragnie śmiać się i rozmawiać z mężczyznami, a nawet popłynąć z nimi w morze. A na dodatek jest piękna. Tak niewiele trzeba, by uznano ją za wariatkę. Zresztą podobnie by było, gdyby była stara. Miejscowa społeczność wywiera nacisk na męża Grazii, by wywiózł ją do Mediolanu na leczenie. Nie przystoi, by kobieta w tym wieku, matka, żona, żyła sobie wolna jak ptak, nieważne, że bez grzechu. Bezmierne i irracjonalne szczęście sąsiadki kłuje w oczy, a głęboki smutek nawiedzający ją czasem dla równowagi – budzi obawę. Grazia wie, że wyjazd do szpitala ją zabije. Boi się śmierci przez uduszenie. Ona chce oddychać, zachłystywać się głęboko powietrzem wilgotnym i pachnącym morzem.
Czy możemy być wolni, szczęśliwi i szaleni w swoich spełnieniach bez oskarżenia o szaleństwo?


  • RSS