filmowo blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2005

Bardzo przepraszam tych, którzy napisali pod dwiema ostatnimi notkami komentarze. Próbowałam coś pokombinować w dwóch moich ostatnich wypocinach,napisanych całkowicie, i jak zawsze, z marszu. Nawet nie wiem, czy nie był to pewien rodzaju akt psychicznego okaleczenia. Ale w końcu – pomyślałam – niech będą! Jako niezdarny godny litości zapis stanu ducha mego, również wartego litości, w onym czasie. Niestety – komentarze zniknęły bezpowrotnie – wybaczcie marnej istocie.

Pełno zieleni
A wśród niej pełno ptaków
I kwiatów nie brakuje
Ale tylko polnych
Bo w domu pełno pokoi
A w nich pełno kątów
I szpargałów mnóstwo
Mebli zaś nie tak dużo
Ale w pełni wystarczająco
Pełno gazet a w nich
Pełno brudnych wiadomości
Na półkach i gdzie się da
Pełno książek
Także nieprzeczytanych
Pełno filmów
Jeszcze nie poogladanych
Pełno muzyków niewysłuchanych
Czekają by się spełnić
Jak przyjaciele
Których poznaje się w biedzie
Czy kiedyś mówiłam
Że nie mam przyjaciół?
Pełna lodówka,
A! I strych
Pełen rzeczy wyrzuconych.
I pełno w tym domu ludzi, i cieni
Jakoś niespełnionych
Pełne są szafy, szafki i szafeczki
Pełny mam żołądek
Głowę pomysłów pełną
Mądrych i całkiem głupich
Jak choćby tamten
I ręce pełne roboty
Przeważnie odłożonej
I duszę pełną rozterek
I pełne piersi, i usta
i to i tamto
tylko serce mam pustawe.

Kupiłam, w wiejskim sklepie sieci GS „Tęcza” mydło produkcji tureckiej ARKO o zapachu świeżutkiej truskawki. Ach, pomyślałam – na przednówku nawet truskawka pod postacią mydła może być optymistycznym i smakowitym akcentem mojego szarego życia.
Zaraz po przyjściu do domu, mimo, że wszystkie mydelniczki miały już swoich mydłkowatych lokatorów, rozerwałam śliczne kuszące opakowanie, by z rozkoszą napełnić swoje nozdrza, odurzającym zapachem chemicznej truskawki.
– Chryste Panie! Toż to pachnie jak „najprzedniejsze” mydło Związku Radzieckiego, którym obmywałam swoje ciało będące na praktykach w Charkowie. Tylko, że wtedy zapach, a właściwie smród, ten napawał nas, wszystkie studentki (bo praktyka była studencka) najprawdziwszym wstrętem. My, Polki, pieszczące w ojczyźnie swą młodą skórę pianą z mydełka Fa, z największą pogardą traktowałyśmy te siermiężne truskawkowe ruskie kostki – ale innych tam nie było, niestety.
Rozczuliłam się więc niesamowicie. Ten mdły, ordynarny zapach, przypomniał mi najsłodszy okres mojego życia. Jak zawsze naiwny i pełen wiary w ludzi, także w mężczyzn – ich szczerość, szlachetność, zamiary uczciwe, bezinteresowność – I tacy się zdarzali – wtedy wiedziałam, że nie należy w nich wątpić. Ale, był i Sierioża – on też zapewne mył się od czasu do czasu tą truskaweczką, kręcił nosem, albo i nie – nie był chyba aż taki subtelny – jak mi się zdawało. I nie tylko on. Bo naiwna bywam do tej pory – niektóre kobiety tak mają. Do śmierci – duże małe dziewczynki. Dające się złapać na zapach mydlanej truskawki.


  • RSS