filmowo blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2004

Jesienna notka

2 komentarzy

Jesień – dla wielu pora smętna, ponura, depresyjna. Niektórzy tak mają przez cały rok.
Kiedyś natknęłam się na cudowne powiedzenie Jerzego Pilcha – „Gdyby nie myśl o samobójstwie, juz dawno bym nie żył”.

A ja powiem to samo, tylko trochę inaczej: Myśl, że nie musze żyć, dodaje mi skrzydeł i sprawia, że chce mi się życ! :-)
Strasznie męczy mnie poczucie przymusu. Nawet przymusu życia. I jak sobie tak popisałam j.w., nie popisujac się jednocześnie, o nie! to zaraz mi lepiej.

„Życie jest piekne”, „Słodkie życie”, „O! Lucky Man!” itd.

Bracia

Brak komentarzy

Byli sobie dwaj bracia – Jasio i Grzesio. Grzesio starszy, Jasio młodszy. Grzesio – dominant, Jasio – poddany, zgodnie z harmonogramem ich narodzin. Żyli sobie na wsi. W bardzo szczęśliwej rodzinie. Kilkanaście pierwszych lat swojego życia każdy z nich spędził w domu. Ciężko pracując i wesoło brykając po łąkach i polach. Grzesio, gdy tylko nadarzyła się okazja – czmychnął z domu. W świat, do ludzi, których bardzo kochał, bardziej niż Jasia. Jasio – cichy, skromny) dalszy swój żywot pedził w domu, dojeżdżając do wielkiego świata. Codziennie wracał do mamy, taty i babci (oraz psów) i tęsknił za Grzesiem. Grzesio – zdobywając nowych przyjaciół, coraz bardziej oddalał się od, jakże nieefektownego w kontekście wielkiego świata, Jasia. Jasiu markotniał z każdym mijającym rokiem. Bardzo brak mu było bratniej duszy. Grzesiu nigdy się o tym nie dowie.
Oni istnieją! Nawet się czasem widują. I z ożywieniem mówią.

Estrogen

1 komentarz

- Jak ty wyglądasz! Ty przez małe „t”! W sam raz na swój wiek!
- Znowu ci przybyło tu i ówdzie! Jesteś beznadziejna.
- Urodziłaś się tylko po to, by umrzeć – dowodem na to jest twoje życie!
- Sukces?! Znasz słodycz tego słowa? Wszyscy, tylko nie ty!
- Pisz krócej. Mniej słów, więcej treści.
- Znowu o kromkę za dużo! A w ogóle to wiesz, ze nie powinnaś nic jeść!
- Ty płaczesz? Czego ci do jasnej cholery brakuje do szczęścia! Popatrz na innych!
- Ach, nie! Tym razem Cohen! „Dance Me to the End of Love”.
- Żal ci przeszłości. Nie widzisz przyszłości?
- Dlaczego nie wmawiasz sobie codziennie rano i wieczorem, że jesteś najlepsza?
- Narzekasz na monotonię? Chyba wiesz, ze każdy jest kowalem własnego losu?
- Nie marudź. Przecież wiesz, ze strach to taki pasożyt, który zabija, przede wszystkim żywiciela.
- Znowu ciasteczko? Nie, tym razem batonik? Tego się można po tobie spodziewać! Nie umiesz włożyć do gęby czegoś niekalorycznego?
- A może byś tak za sprzątnie się wzięła? Popatrz jak inne kobiety zapylają!
- Znowu beczysz? No tak, tym razem Pink Floyd „High Hopes”.
- Bez nadzieji, bez marzeń, bez planów! Chyba będziesz musiała się zabić! Który sposób wybierasz? Masz trzy do wyboru A), B), C). Pewnie trudno ci się będzie zdecydować, jak zwykle!
- UFF. Wreszcie się zaczerwieniłaś! Najwyższa pora! Bo już nie wiem jak by się to skończyło. To twoje ONP!
- Ok. Ok. Wiem, wiem – jesteś ładna, inteligentna, NAJLEPSZA, masz swoje małe sukcesiki i swoje małe radości – co tu dużo gadać życie jest piękne!!! I na pewno uda ci się zobaczyć Toskanię.

Testosteron daje moc. Estrogen – słabość. Mówią, że Bóg chłopem jest. Jestem tego pewna!

Testosteron

Brak komentarzy

W Nowej Hucie co rusz ginie młody mężczyzna tylko dlatego, że smiał być kibicem takiej a nie innej drużyny i nie próbował się z tym kryć. Kierowca autobusu zabija pasażera, który zwraca mu uwagę, ze złośliwie zatrzymał się przy kałuży. Dwójka zupełnie sobie obcych chłopaków „zaprzyjaźnia się” chwilowo na dworcu, żeby pomęczyc, a nastepnie zabic i wyrzucic z pociagu 20-letnią dziewczynę. Młody byk rzuca się na starszego mężczyznę, bo ten zwrócił mu uwagę, ze się za głosno zachowuję – katuje go do nieprzytomnosci. Itd.

Nuda? Zapotrzebowanie na adrenaline. Brak pozytywnych emocji? Brak pasji? Brak miłości i zainteresowania w domach rodzinnych? Samotnośc? Rozpacz? Poczucie bezndzieji. Tumiwisizm i obojętnośc. Wypranie z uczuc? A może po prostu za dużo testosteronu? Kayah tak niedawno jeszcze śpiewała niemal ciągle i na każdych falach „Testosteron” (ciebie obwiniam…). Testosteron, narkotyki, sterydy – cała ta chemia, co to świat na niej zbudowany….
W dawnych wiekach nosiciele testosteronu zaciagali się jako rycerze na służbę do pana, zresztą najemnicy ciągle mieli wziecie. Dzisiaj już tylko gdzieniegdzie. I co to za walka – teraz nie walczy się wręcz i nie zwycięża silniejszy, tylko ten, który ma lepszą maszynę do obsługiwania w zabijaniu ludzi – naciśnie się guziczek i pach! Kilkadziesiat osob już ma się z głowy. A testostron nadal buzuje.
No, w najelpszym przypadku – szczęściarze mogą sobie postrzelać do celu. Ale jakiej do tego potrzeba siły. Wystarczy mieć dobre oko, znaleźć dobre miejsce do namierzenia serca lub głowy ofiary i po sprawie. A testosteron buzuje.
A tak w ogóle, to kiedy była taka prawdziwa wojna. Za dużo już tej konkurencji chodzi po ziemi, to wkurza.

Parę dni temu telewizja doniosla o nowym rewolucyjnym pomyśle naszych posłów – opodatkowanie wszystkich mężczyzn od …. testosteronu, czyli od tego, ze są mężczyznami. Pieniadze te miały by być przeznaczone na pomoc ofiarom przemocy.
Może zamiast tego zrobić dla chętnych krwiożerczych igrzyska zabijania na stadionie – dla takich współczesnych schamionych gladiatorów. Nic tak nie nakręca publiki jak możliwosc popatrzenia na prawdziwą krew. Na trybunach pełen komplet zapewniony. Dochód spory. Wręczano by ofiarom, tych którzy jeszcze nie zdążyli się zapisac na turniej.
Śmieszne? Nierealne? Głupie? Na pewno mniej od podatku od testosteronu. A i na pewno bardziej dochodowe.


  • RSS